L jest pierwszą Podopieczną Instytutu. Była jego współtwórczynią i zainspirowała Pana Prowadzącego do jego stworzenia.
L ma 24 lata i jest pilną studentką. Miała kilku partnerów, ale żaden nie był dominujący. Była zadowolona ze współżycia, choć czegoś jej brakowało. Zgłosiła się z ciekawości jako uległa Pana odpowiadając na ogłoszenie (nie było wtedy jeszcze Instytutu) - nieśmiała i nieco przestraszona. Ciągnęło ją do uległości, choć nie wiedziała dokładnie jak może działać taka relacja. Miała spore obawy przed pierwszym spotkaniem - o oczekiwania i czy praktyki nie przerosną tego do czego była by skłonna. Po zapewnieniu jej że nie będzie musiała robić więcej niż da radę i że uległość to proces i nie będę oczekiwał że od razu klęknie przede mną i będzie musiała mi służyć w każdy możliwy sposób zdecydowała się spotkać.
Na pierwszym spotkaniu była zaintrygowana gdy wypytywałem ją o jej preferencje i opowiadałem o różnych praktykach. Gdy wziąłem ją "w obroty" była zszokowana i jak potem stwierdziła "odkryła coś czego potrzebowała, ale nie wiedziała o jego istnieniu. Pozwolę jej w osobnym poście opisać swoje doświadczenia i przemyślenia.